Egipt - Nurkowanie w Dahab
Dahab - wyprawa do mekki nurków (str. 1)
Strona 1
Hipisi byli pierwsi jesczcze przed nurkami
Wybieramy bazę i w końcu nurkowanie!
Strona 2
"Tata" nagle zaczyna szybko przemieszczać się ku powierzchni...
Strona 3
Blue Hole... tego nie trzeba tłumaczyć
Na pożegnanie coś dla narkomanów
Strona 4
Hipisi byli pierwsi jesczcze przed nurkami
Dobrze jest spełniać swoje marzenia - to była moja pierwsza myśl, kiedy, po czterogodzinnej podróży z Polski, stanąłem na rozgrzanej płycie lotniska w Sharm El Sheihk. Gorący, pustynny wiatr przypomniał mi dlaczego z uporem godnym szaleńca od kilku lat przyjeżdżam do Egiptu. No, ale nie pora teraz na rozklejanie się. Przed nami ostatni etap podróży, celem jest mekka płetwonurków - Dahab. Kiedy wychodzimy z lotniska, kierowca z bazy Planet Divers już na nas czeka. Pakujemy się do busa i ruszamy. Krajobraz jaki obserwujemy po drodze jest nieziemski - pustynia przechodzi w coraz wyższe, surowe góry, niezwykle oświetlone przez ostatnie promienie słońca. Widok urozmaicają samotnie włóczące się wielbłądy. Po kilkudziesięciu minutach docieramy do check pointu i wreszcie w oddali zaczyna pojawiać się miasteczko. Dahab - po arabsku "złoto", jeszcze na początku lat 60-tych było zamieszkane tylko przez Beduinów. Później dotarli tam hipisi poszukujący oazy wolności i spokoju, a zaraz za nimi przybyli pierwsi płetwonurkowie.
Wybieramy bazę i w końcu nurkowanie!
Docieramy do naszego hotelu. Nazywa się Nesima i jest świetnie zlokalizowany. Stąd jest wszędzie blisko, do restauracji, kafejek, sklepów. Do bazy Planet Divers droga zajmuje klika minut spacerkiem. Tam też kierujemy nasze pierwsze kroki. Jest już późno, ale udaje nam się umówić na nurkowanie następnego dnia. Teraz jeszcze jakieś jedzonko, piwko i obowiązkowa shisha. Od razu rzuca się w oczy różnica między Dahab a Hurghadą czy Sharm. Tu wszystko jest mniejsze, ludzie bardziej przyjaźni, czas płynie wolniej. Zaczyna mi się tu bardzo podobać. Niestety pora już na sen bo jutro zaczynamy naszą nurkową przygodę. Rano, zaraz po śniadaniu wyruszamy do bazy. Jest nas czterech. Ja (Marcin), Paweł (Art Director tej strony), Robert (uczestnik również poprzedniej wyprawy) oraz Janusz - nasz snurkujący kolega. Część z nas nie nurkowała od jakiegoś czasu, więc w bazie, jako pierwsze nurkowanie ordynują nam "check dive". Dostajemy też arabskiego przewodnika, Saida, z którym od razu nawiązujemy nić porozumienia.
Pierwsze zanurzenie odbywa się w miejscu zwanym Lighthouse i położonym na wprost od wejścia do Planet. Ze względu na opadające łagodnie piaszczyste dno miejsce jest idealne na nurkowania sprawdzające. Said podchodzi do rzeczy poważnie: powtarzamy większość procedur, sprawdzamy naszą pływalność, nurkując pomiędzy unoszącymi się w wodzie obręczami, usprawniamy naszą komunikację pod wodą. Niby podstawy, ale myślę, że od czasu do czasu warto je sobie odświeżyć. Drugie nurkowanie też odbywa się na Lighthouse, zaczynamy zwiedzać rafę. Podobnie jak koledzy, ja również nie padłem po wrażeniem jakie wywołało to miejsce. Ot, rafka jakich w Hurghadzie pełno. Said jednak pocieszył mnie, że zdążymy jeszcze zobaczyć kilka niezwykłych miejsc. Kończymy dzień nurkowy i głodni ruszamy na poszukiwanie obiadu. Wybór ogromny, knajpki jedna przy drugiej, zlokalizowane przy samym brzegu morza. Każda z restauracyjek ma swojego "naganiacza", który gorąco zachęca do skorzystania właśnie z jego lokalu. Dziś wybieramy "Sharks". Znakomicie podane owoce morza uciszają nasz głód. Jedyna wada - nie podają tutaj piwa! Ruszamy więc dalej deptakiem i nieopodal naszego hotelu znajdujemy uroczą "Dolphin Cafe". Tam, rozłożeni wygodnie na miękkich poduchach, słuchając Boba Marleya, popijając Stellę i pykając shishę rozprawiamy o nurkowych planach na najbliższe kilka dni.
Spod wpółprzymkniętych powiek
Następnego dnia, o 8.30 rano meldujemy się w bazie. Dziś nasz pierwszy dzień "wyjazdowy". Najpierw należy zapakować swój sprzęt na pickupa, który dostarczy go na miejsce nurkowe, następnie sami pakujemy się do samochodzików typu jeep. Ten środek komunikacji budził zawsze w nas sporo emocji. Po pewnym czasie naszym ulubionym zajęciem stało się wypatrywanie co w nim nie działa :) Najczęściej odpalanie silnika odbywało się za pomocą śrubokręta lub zwierania kabli, prędkościomierz, wskaźnik oleju itd. nie działał w zasadzie w żadnym, a zamiast zamków w drzwiach stosowano najczęściej drut, lub w bardziej wypasionych wersjach zagięty gwóźdź. Ale silnik działał i samochód przemieszczał się! Ze zgrozą pomyślałem o wyzysku koncernów samochodowych wymuszających częste wymiany oleju, przeglądy itd. Dahabskim samochodom do szczęścia wystarczał widocznie tylko widok palm, morza i pustyni :)
Po przebyciu kilkunastu kilometrów docieramy do dzisiejszego miejsca nurkowego. Zatrzymujemy się przy małej knajpce "na poduchach", gdzie można przygotować sprzęt, odpocząć między nurkami, a także zjeść lunch. Pierwsze nurkowanie rozpoczynamy w Sharks Cave. Niestety ani rekinów ani jaskiń nie odnotowaliśmy. Trochę lepiej niż na Lighthouse, bardziej kolorowo, ale bez "fajerwerków". Spędzamy pod wodą 40 minut osiągając maksymalną głębokość 23 metrów. Leniwy, spokojny nurek. Po wyjściu na brzeg i zmianie butli długa chwila relaksu. Jakieś jedzonko, napoje. Temperatura 33 stopnie. Siedząc wygodnie na poduchach, spod wpółprzymkniętych powiek obserwuję spokojne błękitne morze, rudawe góry, palmy, w tle sączy się relaksująca muzyka Cafe Del Mar. Tak chyba wygląda raj... W tym momencie dociera sms od mojej żony: w Warszawie właśnie zaczął padać śnieg :) Said zarządza odprawę i szykujemy się na drugiego nura, tym razem będzie to Moray Garden. Tu jest już znacznie lepiej - piękny koralowy ogród, kilka korali stołowych, anemony chroniące swoich ukwiałów, po bokach dwie koralowe wieże. Całe 45 minut podziwiania tego niezwykłego podwodnego świata.
Opowiadanie "Dahab - wyprawa do mekki nurków" strona: | 1 | 2 | 3 | 4 |
Której z organizacji system szkolenia wybierzesz? Tu znajdziesz informacje o najważaniejszych organizacjach nurkowych oraz systemach szkoleniowych.
Kurs w Polsce czy zagranicąCzęsto jesteśmy kuszeni propozycją odbycia kursu zagranicą w urokliwym, egzotycznym kraju. Czy to na pewno dobry pomysł?
Sprzętownia - nurkowe ABCCzym się kierować przy zakupie pierwszego nurkowego ABC.
Nurkowanie a zdrowieCzy każdy może nurkować? Dlaczego przed nurkowaniem warto odwiedzić stomatologa?
Czy kupować sprzęt po kursie?Czy zakup sprzętu nurkowego po ukończeniu kursu nurkowego to dobry pomysł?
Sprzętownia - kolejność zakupówZakup sprzętu nurkowego to spory wydatek. Co jest najważniejsze i od czego warto zacząć zakupy?
Nitrox - co to jest?Nitrox staje się podstawową mieszanką oddechową. Co warto wiedzieć o nitroksie.
Egipt nurkowanieCzy Egipt odwiedzać tylko z powodu piramid? Dla nurka odpowiedź jest oczywista. Nasza pierwsza wyprawa do Egiptu.
Egipt - nurkowanie w DahabNasza wyprawa do Dahab. Dla nas to zdecydowanie inny Egipt.
Kurs nurkowy CMAS - P2Czego się można spodziewać na kursie CMAS P2? Przed kursem możesz przeczytać jego program lub naszą historie :)
Kierunek Hańcza!Hańcza to jedno z najbardziej znanych miejsc nurkowych w Polsce. Czemu zawdzięcza swoją sławę? Oto jak można spędzić weekend nurkując.
Baza Nurkowa Planet Divers - Polecamy
Planet Divers
Pakowanie sprzętu przed nurkowaniem
Hotel Nesima - Polecamy
Wejście do hotelu
Hotel Nesima - ogród
Spod współ-
przymkniętych powiek
Pomiędzy nurkowaniami
rozleniwieni mogliśmy słuchać
niezapomnianych dźwięków
Cafe Del Moar

